20150309_112918

Nauka robienia na drutach

Nie naciskam na nią w tej kwestii, bo nie chcę jej zrazić. Marzę o tym, żeby kiedyś z wypiekami na twarzy rozmawiać z nią o ściegach, kolorach, wzorach… Bardzo chciałabym, żeby szybko nauczyła się robić na drutach. Mowa o mojej najstarszej, sześcioletniej córce i miłości do robótek ręcznych. Widziałam w sieci kilka artykułów pod tytułem „jak nauczyć dziecko robić na drutach”. Nigdy nie czytałam. Nie chcę do tego podchodzić metodycznie i od linijki. Ja robię swoje i uwielbiam, kiedy Ewa podchodzi do mnie i prosi żebym wzięła ją na kolana i pokazała jak zrobić kilka oczek.

Ewa z robótką w wybranym przez siebie, ulubionym kolorze

 

Ewa jest bardzo ruchliwym dzieckiem. Chęć robienia na drutach nie zdarza się często i mała nie ma cierpliwości żeby siedzieć nad robótką dłużej niż 5, 10 min. Szanuję jej zainteresowania i jak wspomniałam nie naciskam. Jeszcze nie nauczyła się samodzielnie nawinąć oczka. Nie potrafi jeszcze trzymać robótki. Biorę jej rączki w swoje ręce i kieruję ruchy. Dwa rzędy po dwadzieścia kilka oczek to wszystko co jesteśmy w stanie razem zrobić. Przy czym robótkę zaczynam ja.

Dwa rzędy po dwadzieścia kilka oczek zrobione przez Ewkę, z resztki włóczki, ze swetrów Kiss

 

Kiedyś się nauczy, bo wiem, że ma zdolności manualne. Potrzebuje czasu. Jednak wiem, że są dzieci, które w bardzo wcześnie są w stanie zrobić szalik. Jestem tego przykładem. Trochę nie chce mi się w to wierzyć, ale moja mama twierdzi, że w wieku 3,5 lat zrobiłam taki ohydny niebieski, sztywny jak koci ogon szaliczek. Małe rączki nie potrafią regulować napięcia nici. W efekcie pierwsze wyroby są za sztywne lub zbyt luźne. Ciekawe, czy jeszcze gdzieś ma to niebieskie paskudztwo. Byłam ponoć dzieckiem spokojnym, cierpliwym, zamyślonym, cichym i niezbyt błyskotliwym przez to ciągłe roztargnienie. Kiedy staram się umiejscowić umiejętności manualne Ewki w czasie, to przypominam sobie, że jeszcze w średniakach, 5 lat, nie umiała zawiązać sznurówek. 3,5 roku, to chyba za wcześnie, jak na taki wyczyn. Z resztą nie chodzi o wyniki i jakiś wyścig. To zabawa! Ja to po prostu uwielbiam. A, żeby coś pokochać nie można być do tego przymuszonym.

Ewa po kilku zdjęciach z robótką, pobiegła bawić się na trzepaku

Ewa po kilku zdjęciach z robótką, pobiegła bawić się na trzepaku

Tak jest z grą na pianinie Ewy. Lubi to, bo bardzo staram się tworzyć miłą atmosferę zabawy podczas ćwiczeń. Kiedy zaczynam naciskać, natychmiast widzę opór z jej strony.

Ewa bawi się przy pianinie i ćwiczy rączki

Ewa bawi się przy pianinie i ćwiczy rączki

Wiele razy słyszałam, że nauka gry na instrumentach, to zabieranie dzieciństwa. Nic bardziej mylnego. Instrument, to rozwój dla dziecka w tempie prestissimo, czyli bardzo szybkim. Rozwój wszystkich zmysłów, stymulacja, ćwiczenie koordynacji, cierpliwości i pokazanie dziecku, że praca daje efekty. No i świetna zabawa. Dokładnie tak postanowiłam podejść do nauki dziergania moich dzieci.

Ewa z Majką próbują dziergać

20150309_113100

20150309_112946

20150309_113138

DZIĘKUJĘ MAMO I CIOCIU, ŻE ZARAZIŁYŚCIE MNIE PASJĄ