1

Leniwa sobota – apetyczna, musztardowa czapka i Lego zupa

Zrobiłam nowe czapki, takie wełniane. Jest ciepło, wiem. Jednak chciałam wypróbować włóczkę, którą kupiłam już jakiś czas temu. Moim zdaniem ciężko jest ocenić miękkość wełny jedynie po dotknięciu motka. Często pierwsze wrażenie jest mylące. Przeważnie robię więc próbkę albo coś małego jak w tym przypadku. Następnie piorę zrobioną rzecz, tak i dopiero wtedy oceniam jakość. Kupiłam ostatnio Karismę Dropsa. Jest to włóczka na druty czwórki, to optymalna grubość. Dzianiny wykonane z włóczek tej grubości nie są za grube, a praca postępuje w miarę szybko. Karisma ma dodatkową zaletę, jest to stuprocentowa wełna superwash – można ją wyprać w pralce. Nie jest tak bardzo, kaszmirowo miękka jak Merino Extrafine o podobnej wlaściwości, ale zdała egzamin.

1

Kala czai się do mieszania w Lego zupie. Ja robię ostatni rząd ściągacza, który zaczęłam wieczorem poprzedniego dnia. Ewa oczywiście jest niepocieszona, że Kala jej tę zupę „rozleje”

Ściągacz zrobiłam z super miękkiej Merino Extrafine, w obawie, że Karisma nie będzie dostatecznie miękka. Już mam to sprawdzone, że Merino nie gryzie w czoło. Obie włóczki są tej samej grubości, nie musiałam więc zbyt wiele przeliczać. Sobotni poranek był wyjątkowo leniwy i nie chciało mi się kombinować z nowymi rzeczami. Zrobiłam więc coś, co robię z zamkniętymi oczami, bez chwili zastanowienia. Takich czapek zrobiłam dziesiątki… Uwielbiam to. Ewa zrobiła Lego zupę. Segreguje klocki kolorystycznie i daje wszystkim do spróbowania. Białe klocki w drugiej misce to oczywiście śmietana. Była zaskoczona, że ją zapytałam o tę śmietanę, chcąc się upewnić. Kala nam tę zupę szybko rozlała. Na zdjęciu już się czai, żeby zamieszać. A Jaś bawił się z tatą. Zauważyłam ostatnio, że zaczęliśmy się dzielić na damsko-męskie obozy. I Jasiek zrobił się tatusiowy, ech. Woli do taty, boli odrobinę. Ja z dziewczynami jestem w stanie dużo zrobić. Jasiek jest bardzo absorbujący i intensywny, trzeba mieć na niego cały czas oko. Tak, więc udało mi się zrobić czapkę próbkę, gawędząc z dziewczynkami.

2

Skończyłam robić szary ściągacz z Merino Extrafine i przeszłam na wełnę superwash. Czas na drugie śniadanie. Kalinie bardzo smakował bajgiel z masłem

3

Czas uformować górę czapki. Rozmieściłam markery i uda mi się zrobić jeszcze kilka rzędów w kółko, na drutach czterdziestkach

4

Jabłko zjedzone. Musiałam przejść na druty pończosznicze, bo zostało za mało oczek na druty czterdziestki

5

Czapka prawie gotowa. Wyszła świetnie. Włóczki zostało na jeszcze jedną. Przymierzam czy ładnie będzie wyglądał filcowy pompon

6

Wieczorem następnego dnia są gotowe dwie czapki. Norweska włóczka i norweska, ulubiona książeczka Ewy. W niedzielę poprosiła, żebym przeczytała jej tę książkę do końca, chciała na dzień dziecka dostać następną część. Czyżby to był koniec etapu różowego plastiku?