Kończę musztardę, krata chodzi mi po głowie

Kończę musztardę, krata chodzi mi po głowie

W tej chwili kończę musztardową czapkę i zastanawiam się nad uszyciem płaszczyka w kratkę dla któregoś z bliźniąt. Dawno nic nie szyłam. Odkopałam ten kawałek wełny, poszukując coś zupełnie innego. Mam jeden klasyczny, beżowy trencz po Ewce dla dzieciaków. Dla drugiego dziecka coś muszę wykombinować. Wyobrażam sobie Jaśka w budrysówce w kratę, wykończonej cienkim kawałkiem futerka z recyklingu. Z resztą Kalinie też byłoby do twarzy. W zasadzie wszystko, co robię jest uniwersalne. Jest mi dużo łatwiej ubrać bliźnięta różnej płci. No, Kala oczywiście ma kilka sukienek. Płaszczyk świetnie wyglądałby z podszewką w mocnym wiosennym kolorze. Na przykład firmowym, „YYYakowym” żółtym. Obiecałam sobie jednak, że wykorzystam tkaniny, które już mam. Może uda się zdążyć z tym projektem do wiosny… Jak zrobię, to na pewno pokażę.