8

Filcowe kulki – część I

20

Tym razem zabawę wymyśliłam ja. Planuję robić takie mini kuleczki, pomponiki do dziecięcych czapek i chciałam spróbować zrobić kulki sama. Można je kupić i gdyby nie Ewa, pewno poszła bym na łatwiznę. Pomyślałam, że sześcioletniej Ewie może się taka zabawa spodobać. Wiem, że filcowanie wełny to kolejny dział rękodzieła, który wymaga odpowiedniego sprzętu i jest czasochłonne. Nie zabrałabym się do tego, gdybym przypadkiem nie zobaczyła filmu instruktażowego Dropsa. Przedstawiają w nim bardzo łatwą technikę filcowania. Przede wszystkim okazało się, że mam w domu rzeczy, które są potrzebne do zrobienia kulek. Wszystko, czyli: odpowiednią wełnę, pończochy i pralkę. Odpowiednia wełna, to w tym przypadku taka, która nie nadaje się do prania w pralce. Wyprana w 40 st. C bardzo się kurczy, twardnieje i na robótce tworzy się jednolita powierzchnia. Na filcu przestają być widoczne robione na drutach oczka. Jest jednak szereg projektów, które wymagają sfilcowania. Robi się znacznie większą robótkę, np. taką gigantyczną skarpetę, wrzuca się ją do pralki i wyciąga filcowy pantofel już w odpowiednim rozmiarze.

Do dzieła

9

Zrobienie filcowych koralików, piłeczek, czy też pomponów wg filmu Dropsa jest naprawdę bardzo proste. Potrzebne do tego są:

  • wełna, ja użyłam Eskimo, Polaris i Alaski Dropsa, mogą być resztki,
  • pończochy lub skarpetki pończochowe,
  • pralka.

Wełnę zwija się w miniaturowe motki, kuleczki o pożądanej średnicy. Po filcowaniu w pralce średnica kuleczki nie zmienia się znacznie. Jednak, gdybyście jak ja, nie byli zadowoleni z efektu i chcieli ręcznie poprawić, mini motki trzeba zrobić trochę większe. Koniec włóczki należy szydełkiem wciągnąć do środka kulki, tak żeby nie wystawał. Najlepiej zrobić od razu około 20 sztuk, żeby nie prać jednej kulki. Poza tym, nie wszystkie wychodzą od razu ładne. Z tych dwudziestu tylko kilka wyjdzie super. Gotowe kulki trzeba włożyć do pończochy, odgraniczając je węzłami. Do pralki wrzucamy powiązaną pończochę z mini motkami w środku. Ja wrzuciłam oprócz kulek, normalne pranie. Nie lubię pustych przebiegów. Może lepszy efekt jest, kiedy piorą się same? Nie mam zamiaru próbować, bo można je dokręcić po praniu. Oczekiwanie było straszne, Ewa sprawdzała co chwilę. To pranie trwało wieczność. Z pralki wyciąga się gotowe kulki. Nasze, nie wszystkie były ładne. Dlatego znalazłam na Youtube film jak robi się je ręcznie. Dziewczynki w filmie używają wełny czesankowej, ja poprawiłam po prostu moje kulki – mini motki z przędzy. Używa się do tego wody z dużą ilością mydła i gorącej wody. Najpierw moczy się kulkę w mydlanej wodzie i kręci się ją w dłoniach. Następnie polewa się ją gorącą wodą i kręci się dalej. Łącznie około dwóch, trzech minut, do uzyskania jednolitej powierzchni. Kulki długo schną. Robiłyśmy je wczoraj koło południa, piszę dzisiaj rano i dalej są mokre. Położone na kaloryferze wyschłyby szybko, ale już nie grzejemy i trzeba poczekać na drugą część, czyli robienie korali.

Co z tych kulek ?

Kulki mogą mieć różne zastosowanie. Półtorej rocznym bliźniakom bardzo się podobają. Bawią się nimi jak piłeczkami. Są przyjemne w dotyku, lekkie i bardzo ładne. Zauważyłam, że na początku brali je do ust i po jednej próbie przestali. Kulki są włochate, muszą być w „smaku” wstrętne. Może oduczę maluchy brania przedmiotów do ust, dzięki tej zabawie. Kolejne zastosowanie, to korale. Jak kulki wyschną będziemy próbowały z Ewą zrobić jakieś ozdoby do włosów, bransoletkę i naszyjnik. Mam już pewien pomysł, zobaczymy co z tego wyjdzie. Ja przyszyję taką kuleczkę do czapki. Już przykładałam białą kulkę, do musztardowo-szarej czapki. Wygląda to obłędnie. Jak kulka śnieżna. Mojemu mężowi Andrzejowi, też zabłysnęły oczy jak zobaczył te nasze cudne kuleczki. Próbował moczyć je w atraktorze wędkarskim i będzie to wrzucał do wody podczas łowienia… Dałyśmy mu tylko jedną! Sto procent wełny w jeziorze… Wolimy nasze korale.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 17 18 19 20